Reklama poprzez stronę www

apple-691633__180W dobie Internetu i komputerów prawie każda firma chce mieć swoją stronę internetową. Lecz aby powstała strona WWW potrzebny jest projekt strony. Projektowanie stron WWW polega na graficznym przedstawieniu przyszłej strony. Firmy często mają dylemat kto ma im stronę WWW stworzyć. Czy freelancer czy agencja reklamowa. Freelancer w Polsce zwany jako wolny strzelec jest osobą prywatną, która realizuje projekty na zlecenie. Zazwyczaj pracuje w domu i nie podlega żadnym firmom. Choć zdarza mu się wziąć zlecenia od agencji. Często jest tak że wolny strzelec po prostu dorabia po godzinach w normalnej pracy. Agencja reklamowa jest to firma, która ma duże zaplecze grafików, którzy podlegają Project managerom. Agencja zazwyczaj ma swoje biura w którym wszyscy pracują. Niekiedy zdarza się że dana agencja działa wyłącznie przez Internet i można z nią się tylko skontaktować drogą elektroniczną. A więc co wybrać? Freelancera czy agencje? Przedstawię argumenty za i przeciw i pomogę Wam wybrać. Plusem wyboru wolnego strzelca jest na pewno to że za wykonanie webdesignu (bo tak nazywa się projektowanie stron WWW) weźmie mniej niż agencja. W agencji cena naliczana jest za godzinę pracy grafika. Często wynosi 100zł/h. Freelancer wykona szybciej niż agencja. Plusem wyboru agencji jest to że podpisujemy z nią umowę o dzieło. Wtedy mamy pewność że będziemy mieli swój projekt. Z freelancerem rzadko podpisuje się umowę, więc po wzięciu zaliczki grafik może nas oszukać i nie zrobić projektu. Lecz nie często to się zdarza. Moim zdaniem jeżeli szybko i za nie duże pieniądze potrzebujesz stronę WWW to najlepszym wyborem jest freelancer.

Pozycjonowanie produktu www

apple-593223__180Otóż oprócz tragicznych w swej treści i formie blogów są w zasobach internetu także i takie, które wzbudzają zainteresowanie swoją zawartością. Ba, czasem wręcz zachwycają. Lekkością pióra, doborem argumentów, humorem, sarkazmem, dopracowaną szatą graficzną, odwagą w wyrażaniu swoich poglądów, otwartością na świat z jego wszystkimi wadami i zaletami, umiejętnością stonowanej dyskusji z osobami zostawiającymi swoje komentarze. Nie jest ich może dużo, ale nie oszukujmy się: Gombrowicz i Plath też urodzili się tylko raz.  Optymizmem napawa fakt, że administratorzy próbują choć trochę zapanować nad tym zjawiskiem, w pozytywnym znaczeniu tego słowa, bo jakkolwiek bardzo jestem zniesmaczona niektórymi blogami, nie posunęłabym się do cenzurowania wpisów i usuwania blogów o niskim poziomie. W końcu mamy XXI wiek i niedługo coś takiego jak długopis będzie można już zobaczyć tyko w muzeum, jako jeden z największych wynalazków XX wieku, nie dziwię się więc, że ludzie wola stukać w klawisze niż wydawać pieniądze na długopis i zeszyt. Może lepiej byłoby, żeby nie wrzucali tego od razu do internetu, ale cóż, nie warto uparcie trzymać się mrzonki i wierzyć, że nastąpi cud: ludzie nie będą pisali pamiętnika przy użyciu klawiatury tylko po to, żeby go zapisać na własnym pulpicie. Czasem szkoda. Niestety, pamiętnik internetowy narodził się jako część internetu i tak pewnie zostanie.  I tu kolejna dygresja. Zdaję sobie sprawę, że anonimowość jest związana z internetem pępowiną nie do przecięcia. Dla większości z nas pseudonim w internecie jest tak nieodzowny jak tlen, nie potrafimy sobie wyobrazić egzystowania w żaden inny sposób. Daje nam to, dodajmy złudne, poczucie bezpieczeństwa.  A wracając do administratorów. Godne pochwały jest promowanie przez nich blogów, które na to zasługują, teksty są polecane na pierwszej stronie, dostają specjalne symbole, polecane są całe blogi i organizowane konkursy, w których, na szczęście, decydującego głosu nie mają tylko czytelnicy. W ten sposób jest szansa czytać to, co rzeczywiście na to zasługuje, a omijać bałwochwalcze ody do butelki wódki i hymny na cześć gwiazd jednego sezonu.