Pozycjonowanie produktu www

apple-593223__180Otóż oprócz tragicznych w swej treści i formie blogów są w zasobach internetu także i takie, które wzbudzają zainteresowanie swoją zawartością. Ba, czasem wręcz zachwycają. Lekkością pióra, doborem argumentów, humorem, sarkazmem, dopracowaną szatą graficzną, odwagą w wyrażaniu swoich poglądów, otwartością na świat z jego wszystkimi wadami i zaletami, umiejętnością stonowanej dyskusji z osobami zostawiającymi swoje komentarze. Nie jest ich może dużo, ale nie oszukujmy się: Gombrowicz i Plath też urodzili się tylko raz.  Optymizmem napawa fakt, że administratorzy próbują choć trochę zapanować nad tym zjawiskiem, w pozytywnym znaczeniu tego słowa, bo jakkolwiek bardzo jestem zniesmaczona niektórymi blogami, nie posunęłabym się do cenzurowania wpisów i usuwania blogów o niskim poziomie. W końcu mamy XXI wiek i niedługo coś takiego jak długopis będzie można już zobaczyć tyko w muzeum, jako jeden z największych wynalazków XX wieku, nie dziwię się więc, że ludzie wola stukać w klawisze niż wydawać pieniądze na długopis i zeszyt. Może lepiej byłoby, żeby nie wrzucali tego od razu do internetu, ale cóż, nie warto uparcie trzymać się mrzonki i wierzyć, że nastąpi cud: ludzie nie będą pisali pamiętnika przy użyciu klawiatury tylko po to, żeby go zapisać na własnym pulpicie. Czasem szkoda. Niestety, pamiętnik internetowy narodził się jako część internetu i tak pewnie zostanie.  I tu kolejna dygresja. Zdaję sobie sprawę, że anonimowość jest związana z internetem pępowiną nie do przecięcia. Dla większości z nas pseudonim w internecie jest tak nieodzowny jak tlen, nie potrafimy sobie wyobrazić egzystowania w żaden inny sposób. Daje nam to, dodajmy złudne, poczucie bezpieczeństwa.  A wracając do administratorów. Godne pochwały jest promowanie przez nich blogów, które na to zasługują, teksty są polecane na pierwszej stronie, dostają specjalne symbole, polecane są całe blogi i organizowane konkursy, w których, na szczęście, decydującego głosu nie mają tylko czytelnicy. W ten sposób jest szansa czytać to, co rzeczywiście na to zasługuje, a omijać bałwochwalcze ody do butelki wódki i hymny na cześć gwiazd jednego sezonu.

Zakupy książek w Internecie

artificial-intelligence-503593__180W Internecie roi się od ofert wszelakiego rodzaju. A to książki, a to muzyka, a to filmy… Mnóstwo tego i to całkiem ciekawe propozycje. Niestety, gdybym chciała wszystko kupić, poszłabym pewnie z torbami. Lubię czytać i najchętniej kupowałabym kilka książek w ciągu tygodnia, ale przecież to niemożliwe. Kupuję te, na których najbardziej mi zależy, a pozostałe testuję. Kiedy okaże się, że jest ciekawa, wtedy nie żal mi pieniędzy, a jak jest kiepska – zapominam o niej. Tylko jak można testować książki? Na szczęście żyjemy w czasach, gdzie powszechne stały się ebooki i audiobooki. Lubię ten rodzaj książek – mogę je mieć natychmiast u siebie, nie muszę biegać po sklepach, ani czekać na wysyłkę. Jest jeszcze jeden plus – nikt z domowników nie widzi, co zamawiasz. I tak np. mąż nie dowie się, że chcesz go owinąć wokół palca i właśnie zamówiłaś książkę „Mężczyzna od A do Z”, nie przyniesie jej listonosz, tylko sama zapiszesz go dyskretnie na dysku swojego komputera i już jesteś na wygranej pozycji w domu. Ale wróćmy do testowania. Ebooki mają to do siebie, że można zamówić ich darmowe fragmenty. Dzięki temu zorientujesz się co w nich jest i czy ten rodzaj lektury Ci odpowiada. Dla mnie to bardzo wygodne udogodnienie i chętnie z niego korzystam. To jeszcze nie wszystko – wiele ciekawych ebooków jest zupełnie za darmo i to w pełnej wersji – zamawiasz i masz. Możesz także wejść na stronę Najlepsze darmowe ebooki– tam klikasz w okładkę lub link i otwiera Ci się gotowy do czytania tekst. Są tam też zaprezentowane godne polecenia płatne ebooki, z których zawsze możesz ściągnąć darmowy fragment. Zresztą często jest on tam już zamieszczony. A co z audiobookami? Ostatnio skorzystać można z ciekawej propozycji. Akcja nazywa się „Ściągnij, a potem zapłać”. Co to oznacza? Najpierw ściągasz audiobooka nic nie płacąc, potem słuchasz i decydujesz czy chcesz za niego zapłacić czy nie. Jeśli uznasz, że jest ciekawy – masz do wyboru trzy ceny, a jeśli nie spełnił Twoich oczekiwań – masz go za darmo. To taki eksperyment, na którym można skorzystać. A propozycje są ciekawe – teraz np. możesz ściągnąć w ten sposób światowy bestseller – Sztuka zdobywania pieniędzy. Cieszy się dużą popularnością i warto go mieć. Warto też rozglądać się w sieci i znać dobre miejsca. Jednym z nich jest na pewno laureat rankingu sklepów internetowych Money.pl i Wprost. Jak kupować, to u najlepszych.